Szybki Zenek cz. 1

3 życzenia Szybkiego Zenka

W pokoju na komodzie stał imbryk. Szybki Zenek przyglądał mu się od pewnego czasu drapiąc się po głowie.
– Hmm… – zamruczał – wygląda trochę tak, jak ta orientalna lampa, którą widziałem wczoraj na wystawie sklepu.– Fikuśny taki, w sam raz na prezent – podsumował jednym słowem imbryczek.
– Gdybym był trochę tego no…, szurnięty, to bym pomyślał, że to lampa Alladyna. Posmyrałbym toto i trzy życzenia jak w mordę strzelił. Ale głupi przecież nie jestem… – pomyślał o sobie z wyższością, po czym zaczął delikatnie drapać imbryk w pokrywkę.

Nagle z imbryka wystrzeliła para i zaczęła przybierać dziwnie znajomy kształt dżina z ręcznikiem na głowie.
– O w dziuplę! – ryknął Zenek.
– Czego, pytam grzecznie?! – burknął dżinn.
Szybki Zenek rozpaczliwie rozejrzał się dookoła. Z przerażeniem uświadomił sobie, że nikogo więcej w pokoju nie było…
– Że niby do mnie? – spytał Zenek niepewnie.
– Nooo… – odparł pełnym zdaniem dżinn – Właśnie oglądałem Dakar. Gadaj trzy życzenia i spadaj. – powiedział.
Szybki Zenek łypnął okiem z niedowierzaniem.
– Że niby spełnisz moje życzenia? A kto ty niby jesteś?
– Lepiej za dużo nie wiedzieć – powiedział dżinn – I streszczaj się – dodał poprawiając pistolet pod pachą.
Na ten widok Szybki Zenek wykrztusił:
– Willa, basen i Audi R8 GT!
– Taaa… – zastanowił się przez chwilę dżinn – O willi i basenie zapomnij. Do tego trzeba mieć pozwolenie na budowę. – Nie lubię biurokracji – splunął przez ramię.
– A co z samochodem? – nieśmiało spytał Szybki Zenek.
– Pomyśli się – rzekł Dżinn, poprawiając wymownie pistolet pod pachą.
Na ten widok Szybki Zenek pomyślał, że może lepiej było poprosić o pokój na świecie, ale było już późno.
– Żegnam – mruknął dżinn i zniknął w imbryku.
– Jak on tam się zmieścił, ten dżinn? – zaciekawił się Szybki Zenek, ale nie zdążył rozgryźć problemu, bo do jego świadomości zaczął docierać natarczywy dźwięk. – Brzmi znajomo – pomyślał z niepokojem. Otworzył oczy. Było ciemno a budzik dzwonił jak szalony. – O rany do roboty…- westchnął rozczarowany. Wstał i poczłapał do kuchni. Po drodze zerknął na komodę. Zamiast imbryka stał na niej talerz z niedokończoną golonką.
– Najwyższy czas przestać obżerać się na noc – pomyślał smętnie – te sny mnie wykończą…